Pieśni nad Pieśniami

Połóż mię jak pieczęć na twoim sercu,
    jak pieczęć na twoim ramieniu,
    bo jak śmierć potężna jest miłość,
    a zazdrość jej nieprzejednana jak Szeol,
    żar jej to żar ognia,
    płomień Pański.
 
Wody
wielkie nie zdołają ugasić miłości,
    nie zatopią jej rzeki.
    Jeśliby, kto oddał za miłość całe bogactwo swego domu,
    pogardzą nim tylko.

PnP 8, 6-7

Fragment ten można
porównać do dwóch hymnów o miłości w Nowym Testamencie. Mówi on o potężnej sile
miłości, która przewyższa wszystko.

Oblubienica mówi do
oblubieńca: „ połóż mnie jak pieczęć, na twoim sercu, jak pieczęć na twoim
ramieniu… „Taką pieczęć kiedyś noszono na sznurku umocowaną na piersi lub
ramieniu. Symbolizowała ona płomień Pański; płomień ogromnej mocy. 

   Miłość, to wszechpotężna, wszech
ogarniająca siła, zdolna przezwyciężyć śmierć. Ona stanowi najwyższą i
absolutną wartość. Jest związana z doczesności i wiecznością, dlatego
przezwycięża śmierć, wprowadza człowieka nowy wymiar rzeczywistości a nawet ją konstytuuje.
Nie jest to jakaś błahostka, tkliwość serca, jej zazdrość jest nieprzejednana
jak Szeol. Szeol w Starym Testamencie oznaczał krainę zmarłych, nie zależnie od
ego, czy zmarli doznawali szczęścia, czy kary. Dlatego właśnie miłość jest
bezkompromisowa. Boża miłość jest rzeczywiście bezwarunkowa, bezinteresowna, a
co więcej niezmienna. Jest to miłość, którą chyba najmniej znamy z własnego
doświadczenia. Nie jesteśmy do niej przyzwyczajeni i przez to chyba najtrudniej
jest nam w nią uwierzyć. Możliwe, że właśnie stąd rodzi się nasza nieufność do
tej miłości.

Kochać to znaczy
pragnąć prawdziwego dobra dla drugiego człowieka, ale to także znaczy ufać
drugiemu człowiekowi, szanować jego decyzje, jego wolność. Bóg dał człowiekowi
wolną wolę po to, aby uzdolnić człowieka do miłości, aby człowiek poprzez
miłość mógł ostatecznie zjednoczyć się z Bogiem. To jest największe dobro dla
człowieka. Bóg nie straci zaufania do człowieka, podobnie jak Jezus nie stracił
zaufania do zdradzającego go Judasza, nawet w chwili zdrady nazywał go
przyjacielem. Bóg nie odbierze człowiekowi daru wolnej woli, nawet, gdy
człowiek błędnie ten dar użyje, nawet, gdy zada cierpienie drugiemu człowiekowi,
nawet gdy zdecyduje się na zabicie Jego ukochanego Syna.

Rozumienie miłości jest po­chodne wobec koncepcji człowieka. Chrześcijański personalizm, rozróżniając miłość naturalną i nadprzyrodzoną, pozytywnie ocenił obie. Każda miłość autentyczna „cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdy" (l Kor 13,4-7). Każda miłość jest wspólnotą osób, wewnętrznym zjednoczeniem ich umysłów i serc. św. Augustyn określił miłość jako „życie łączące dwie istoty, albo dążące do ich zjednoczenia" (O Trójcy Świętej). św. Tomasz z Akwinu, nawią­zując do Arystotelesa, opisywał miłość jako „życze­nie komuś dobra" (Suma teologiczna). Bez życzli­wości nie ma prawdziwej miłości, lecz jedynie egoi­styczne, interesowne pożądanie. Jan Paweł II, miłość określił jako „wzajemność i przyjaźń opartą o jakąś wspólnotę w dobru" (Miłość i odpowiedzialność).

Autentyczna miłość ludzka nie separuje się od realiów życiowych, dla­tego nie ignoruje biologiczno-popędowej strony czło­wieczeństwa. Chrześcijaństwo nie sugeruje wyga­szania instynktu seksualnego, lecz jego sublimację poprzez włączenie w całość przeżyć, doświadczeń i celów ludzkiej osoby. Jeżeli miłość nie angażuje integralnie człowieka, to brak w niej elementu przy­jaźni i poczucia odpowiedzialności za własny i cudzy los. Człowiek jest osobą, więc jego miłość winna być przeżyciem personalnym. Dlatego miłości nie można ograniczać do sfery seksualizmu. Miłość nie sprowadza się do faktu „mieć", lecz wymaga odpo­wiedniej postawy człowieka, czyli jego „być".

    Chrześcijanie, obok antropologicznych podstaw miłości, dostrzegają jej odniesienie do Boga. Iluzją jest przekonanie, że istnieje ofiarna miłość pozbawiona trwałych, wiekuistych podstaw. Bóg jest ostatecznym praźródłem wszelkiej miłości: nadprzy­rodzonej i naturalnej. Bóg jest miłością. Uosobie­niem Bożej miłości jest Jezus Chrystus, solidarnie dzielący z ludźmi ich los: radość, cierpienia, pracę i śmierć. Kwintesencją chrześcijaństwa są słowa św. Jana: „Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością: kto trwa w mi­łości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim" (l J 4,16). Bóg, jako miłość, pragnie włączyć człowieka we wspólnotę życia Bożego. Jest to wspólnota łaski i miłości.

Skoro miłość jest najważniejszym misterium ludzkiego życia, to każde programowe dystansowa­nie się od idei miłości jest tragicznym ubożeniem ludzkiego życia. Nietzsche ideę miłości zastąpił po­stulatem „woli mocy", materializm historyczny za siłę napędową życia społecznego uznaje walkę kla­sową, ateistyczny egzystencjalizm akcentuje posta­wę egocentryzmu. Nie jest przypadkiem, że wspo­mniane nurty zakwestionowały społeczny walor mi­łości i istnienie Boga. Właściwym klimatem mi­łości ludzkiej jest uznanie Boga, odwiecznej miłości wcielonej w ludzką historię. Miłość jest niepodziel­na: miłość ludzi jest świadomą lub podświadomą miłością Boga, zaś miłość Boga wymaga miłości człowieka.

Siła miłości jest tak wielka, że nic nie zdoła jej pokonać, nawet śmierć.




       



Jedna myśl nt. „Pieśni nad Pieśniami”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s